piątek, 19 grudnia 2014

Recykling jedzeniowy, czyli jak nie marnować nadwyżek jedzenia

Przygotowujemy się do świąt. Sprzątamy, pieczemy, gotujemy...znosimy wielkie siatki wypełnione produktami. Przeglądamy przepisy, radzimy się co i jak przygotować, ale nie rozmawiamy o nadwyżkach jedzenia marnującego się po świętach. A uwierzcie, że ogarnie mnie skrajna irytacja (żeby nie użyć mocniejszych słów), jak widzę śmietniki pełne resztek. To nie tylko marnowanie pieniędzy, ale też grzech (a przecież Polska to kraj katolików...) W moim odczuciu jeden z większych, bo przecież na świecie jest tylu głodnych ludzi. Co tam na świecie, wystarczy przyjrzeć się polskim realiom. Nie będę zadręczać Was statystykami, ale wśród nas jest naprawdę wielu ludzi, których nie stać na codzienne zjedzenie ciepłego obiadu. O przygotowaniu świąt nie ma co mówić nawet.

Idealną sytuacją byłoby dzielenie się nadmiarem przygotowanych na święta smakołyków, ale wiem, że może to się wydawać trudne, skomplikowane czy kłopotliwe. No i kosztuje trochę zachodu... Możemy jednak tak zagospodarować pozostałe po świętach jedzenie, żeby nie było konieczności wyrzucania go.
Zwykle też po świętach nadarza się dość szybko okazja, by podjąć gości, a po co kolejny raz szaleć po kuchni, skoro można wykorzystać to, co zostało nam ze świątecznego stołu?

źródło zdjęcia


Ryby.
Smażonego karpia można zamrozić owijając go szczelnie folią spożywczą lub pakując do woreczków strunowych. Pamiętajmy o dokładnym usunięciu powietrza z opakowania. Możemy takiego karpia zamarynować w occie lub słodko-kwaśnym sosie pomidorowym. Akurat przez te kilka dni zdąży się "przegryźć".

Pieczywo.
Do woreczków lub owinąć folią spożywczą i zamrozić. Praktykuję ten sposób od lat. Chlebek rozmrażamy i mamy świeży. A jeśli wrzucimy go na kilka minut do piekarnika (po rozmrożeniu) to mamy ciepły, chrupiący i pachnący.
Z chleba możemy też zrobić danie na kolację: zanurzyć na kromkę chleba w roztrzepanym jajku i usmażyć.

Pieczenie mięsne.
Standardowo - folia i do zamrażarki. Można jeszcze przygotować sos chrzanowy lub musztardowy i udusić w nim mięso. Postoi kolejne 2-3 dni. Wykorzystujmy też pudełeczka z tworzywa, w których również można przechować potrawy w zamrażarce.

Ciasto.
Większość ciast też zamrażam. Dzielę na niewielkie kawałki, owijam folią i po rozmrożeniu w temperaturze pokojowej mamy pyszny dodatek do popołudniowej kawy. Można też ułożyć delikatniejsze ciasta na owiniętych folią tekturkach, zawinąć całość w folię spożywczą - pudełeczka sprawdzają się idealnie :)

Galarety mięsne i rybne.
Po przełożeniu do plastikowego pudełeczka wrzućcie je do zamrażarki. Po rozmrożeniu są tak samo smaczne.

Świetnym rozwiązaniem są pojemniki próżniowe, które można kupić w wielu sklepach. Kosztują też stosunkowo coraz mniej. Warto w nie zainwestować, gdyż można zaoszczędzić na jedzeniu, które można przechować, a co za tym idzie nie trzeba kupować świeżego.

Życzę Wam dobrej organizacji kuchennych zapasów. Warto wyrobić sobie taki nawyk. A jak kiedyś przyjdzie Wam wyrzucić jedzenie, to pomyślcie o tych, którym życie tak się ułożyło, że kupno najzwyklejszego chleba staje się problemem.

A może macie swoje własne metody na ograniczenie wyrzucania nadmiaru jedzenia? podzielcie nimi :)

9 komentarzy :

  1. Nie zdarza mi się za dużo wyrzucać, nawet w święta (no chyba, że kupimy coś, na co nikt później nie ma apetytu i leży tak długo, aż umknie nam termin ważności). Po prostu jedzenie nie jest dla mnie jakąś wielką atrakcją i od dość dawna jem po to, żeby żyć, a nie odwrotnie i z tą myślą zapełniam lodówkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie by było, gdyby każdy miał takie podejście do jedzenia :)

      Usuń
  2. Podobnie robię. Potem w Sylwestra jak znalazł :) Ciasto raczej nie zostaje, zawsze zjedzone do końca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas bywało, że każdy rzucał się z prośbami, żeby coś specjalnie dla niego zrobić, potem powstawała masa jedzenia i na siłę człowiek to zjadał bo szkoda wyrzucić :/ teraz z rozsądkiem podchodzimy do swiąt

      Usuń
  3. Tak jest! Nie kupujmy nieograniczonej ilości jedzenia, bo potem jest problem...
    Doskonałe pomysły ! Też podobnie robię! Przygotowuję takie dania, które wiem, że moja rodzinka lubi.
    Każdy ma coś ulubionego, więc 5 dań schodzi w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, teraz jeszcze zaopatrzymy się w zamrażalnik dodatkowy :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazwyczaj przygotowuję sobie tyle jedzenia, że dam go radę zjeść. Nie popadam w szał "świąteczne obżarstwa", bo to tylko sztuczna nagonka. Należy planować z głową, a resztek nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stare przysłowie mówi:
    "Lepiej zjeść i odchorować jakby miało się zmarnować "
    Traktuje to bardziej żartem ale znam takich że stosują się do tego przysłowia

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się staram nie marnować jedzenia. Po świętach zazwyczaj mnóstwo rzeczy nadaje się do mrożenia i warto to wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń